B R A T Y S Ł A W A
START

HISTORIA MIASTA

DOJAZD

NOCLEGI

CO ZWIEDZIĆ?

WYPRAWY STATKIEM

BEZPIECZEŃSTWO

KOMUNIKACJA

CENY I JEDZENIE

OKOLICE BRATYSŁAWY

GALERIA

INNE

STRONA GŁÓWNA

Słowacja wszystkim kojarzy się z krajem tańszym od Polski i słusznie, jednak trzeba pamiętać, że Bratysława to stolica i ceny są tu wyższe niż w innych częściach kraju. Jednak chodząc po mieście i szukając miejsca do konsumpcji, tudzież degustacji, każdy znajdzie coś dla siebie. Na Starym Mieście i w okolicach jest mnóstwo restauracji, pizzerii, pubów, gdzie za różne pieniądze można dobrze zjeść. W ostateczności, jeśli ktoś woli fast foody to może wejść do McDonalda, których w centrum są aż 3 (cena zestawu to 105 Sk - czyli nieco wyżej niż u nas). Jest też Pizza Hut na ulicy Obchodnej, ale tam ciężko znaleźć miejsce.
Przygotowałem, opierając się na naszych doświadczeniach, kilka propozycji zakosztowania czegoś do jedzenia i do picia (ach, te słowackie piwo!). Ogólnie, to razem z Teresą skosztowaliśmy i miejscowych specjałów (knedliczki!) i tradycyjnej pizzy włoskiej w słowackim wydaniu, nie wypadało też nie pić słowackich browarów. Zaliczyliśmy 6 różnych smaków - Pilsnera (to czeskie, ale co tam), Zlatego Bażanta, Corgoń, Stein, Topvar i Kozel. Osobiście najbardziej smakował mi Bażant, ale Teresa wolała Corgonia.

Chciałbym zaznaczyć, że podane tutaj ceny są orientacyjne - lepiej zaokrąglać je w górę niż w dół ;) .

Na Starym Mieście ceny są oczywiście najwyższe. Za piwo trzeba zapłacić powyżej 30 koron, a w pubie irlandzkim nawet ponad 70 koron. Tam pizze zaczynają się od 180-200 Sk, a np. żarcie w knajpie meksykańskiej to wydatek 200-250 Sk. Ale wystarczy trochę zejść w boczną uliczkę i na Venturskiej (to przedłużenie najstarszej i najsłynniejszej ulicy miasta - Michalskiej) jest skromna knajpa - restauracja pod patronatem Zlatego Bażanta - piwo duże 22 Sk, obiad dla dwóch osób to niecałe 200 Sk (wraz z małym napiwkiem). A w menu m.in. omlety za 30 Sk, zestaw znakomitego gulaszu z knedliczkami za 70 Sk (to był przysmak Teresy), świetny placek z roztopionym serem, sosem i warzywami za 75 Sk. Zimne napoje w cenie 25-29 Sk.

Z pizzeri polecałbym "Primaverę" na ulicy Radlinskiego. Czynna do 23.00. Duża pizza już od 60 Sk, a naprawdę dobra od 105 koron - spokojnie mogą się najeść dwie osoby, a wybór jest duży. Na deser jabłecznik lub inne ciasta od 22 Sk. Można napić się dobrej herbaty za 19 Sk - owocowa, zielona i zwykła. W ogóle Słowacy lubią owocowe herbaty i takie głównie się spotyka.

Droższą pizzerią jest Restauracja "Park" naprzeciw Carltonu, no ale tam płaci się za miejsce i widok. Pizze są od 150 Sk, ale jeśli jedną jedzą dwie osoby to doliczają sobie 32 Sk za "usługiwanie"! To jest już skandal. Dość drogie napoje (38 Sk), o piwie nie wspominając (od 32 Sk).

Bratysława to dobre miejsce dla osób lubiących kanapki i bagietki. Jedna ciekawa bagieteria jest na Starym Mieście, ale ja polecam tą na ulicy Obchodnej - "No.33". Czynna do 22. Bagietki z serem, szynką, wegetariańskie od 30 Sk, picie bezalkoholowe od 25 Sk. Można też zjeść pizzę, ceny od ok 60 Sk, ale to są małe pizze.

Jeśli chcemy się czegoś tylko napić (najlepsze jest słowackie piwo) to mamy do wyboru liczne puby i knajpy urządzone na styl międzynarodowy i miejscowy (w tych drugich jest taniej). Są też liczne winiarnie, szczególnie na Starym Mieście. Ceny wina są różne, od 30 Sk za lampkę. W Żylinie kupiliśmy czerwone wino z Pezinku w plastikowej butelce - 0,7 za 60 Sk.

Tanie piwo można wypić w 1 Slovenskym Pubie na ulicy Obchodnej 62 (tam jest szczególnie dużo pubów!), czynnym przeważnie do 24. Beer ich własnej produkcji jest za 19 Sk (podobno mocny), Zlaty Bażant za 22 Sk, herbata - 19 Sk, zimne napoje za 25 Sk. Tequila to 49 Sk za 0,05 l (czyli popularna pięćdziesiątka), Martini 0,1 l od 47 Sk. Jest tam też szafa grająca i ogólnie grają niezłą, rockową muzykę (często miejscową - niektóre kawałki są naprawdę super!).
Dla lubiących inne, dyskotekowe i popowe klimaty jest knajpa dokładnie naprzeciwko - "Film Cafe". Tam muzyka gra do bardzo późna i słychać ją w całej okolicy. Ceny są jednak wyższe - od ponad 30 Sk za piwo wzwyż. "Film Cafe" wygląda na przybytek, w którym miejscowe topowe nastolatki muszą się pokazać, tak więc snobizm jest tam na początku dziennym. Pod "Film Cafe" działa knajpa "u Swiętego Urbana" ze Złotym Bażantem za 20 koron, ale często jest zamknięta.
Na Obchodnej można jeszcze wstąpić do Pubu "Eden" - jest fajny klimat z szafą grająca - piosenka 10 koron. Duży wybór piw i innych alkoholi - Bażant za 22 Sk. W pobliżu jest też restauracja KGB - piwo od 30 Sk.

Odchodząc trochę bardziej od centrum na ulicy Mickieviczowej jest pizzeria i pub "Corgoń", mieszczący się we wnętrzu podwórka. Tytułowe piwo jest za 19,80 Sk.

Jeśli trochę się poszuka to można spokojnie wydać na pięć półlitrowych kufli 100 koron lub ciut więcej. Wybór jest duży, naprawdę duży, a klimaty w każdej knajpie inne. Często zdarza się, że kufel nie jest nalany do pełna tylko do 0,45, a resztę zajmuje piana. Na początku myślałem, że w ten sposób traktuje się tylko turystów, ale z reguły barmanii leją równo niezależnie od narodowości (wyjątki mogą być na Starym Mieście). Alkohol wysokoprocentowy jest oczywiście dużo tańszy niż w Polsce - niezłą wódkę 0,7 można dostać za 140-170 Sk, markowa Findlandia to wydatek już 400 Sk.

Dużo jest w mieście kawiarni i różnego rodzaju cukierni, gdzie można zjeść coś słodkiego. Nawet w kawiarni można napić się piwa, co w Polsce nie jest regułą. Razem z Teresą polecamy wszystkim lody gałkowe, sprzedawane w wielu miejscach Bratysławy - najlepsze są w Bagieterii "No.33" - gałka za 6 Sk, oraz w pobliżu pałacu prymasowskiego - gałka za 7 koron. Wybór smaków jest duży.

Cały czas zastanawiałem się, czy dawać napiwki. W knajpach nie ma o tym mowy, ale w restauracji zdarzało się, że dokładaliśmy 5% ogólnej sumy, najczęściej tak, żeby się sumowało do np. 200 Sk. Stanowczo odradzam napiwki, gdy nie dostaniecie rachunku albo obsługujący jest niemiły (co czasami się zdarza, szczególnie na Starym Mieście, gdzie kelnerzy pracują praktycznie cały dzień, co jednak nie upoważnia ich do zachowania, po którym klient czuje się nieswojo).

Jeśli chodzi o sklepy to trochę się zawiedliśmy. Mimo, że to stolica, ciężko znaleźć w centrum czynny sklep spożywczy. Jest jeden na Obchodnej, ale zamykany o 20.00, a po za tym to nie jest ścisłe centrum. Na Starym Mieście nie przypominam sobie żadnego! Piekarni także można szukać ze świecą. Być może nieco lepiej jest na obrzeżach. Na szczęście 10 minut od rynku na Kamennym namiestie jest hipermarket Tesco. I chodź nie przepadam za takimi sklepami to jest to jedno z niewielu miejsc, gdzie można zrobić porządne zakupy. Czynny praktycznie codziennie od 8:00 do 21:00, a w soboty i niedziele do 19:00. Przykładowe ceny w Tesco: butelka wody mineralnej o smaku cytrynowym (znakomita na upały) 15 Sk, chleb 19 Sk, 2-litrowa Fanta 33 Sk, kilogram pomidorów 22 Sk, winogron 50 Sk, jabłek 22 Sk, serek do smarowania 15 Sk, batony od 8 Sk. Zaskakujące, że piwo puszkowe jest w cenach podobnych jak w Polsce - powyżej 20 Sk. Butelkowe jest tańsze, ale dolicza się 3 korony za szkło.

Jeszcze wypada wspomnieć słów kilka o wymianie pieniędzy. Okazuje się, że prawie we wszystkich kantorach (Zmenaren) można wymienić złotówki i to za całkiem niezły kurs. W sierpniu wynosił on 10 koron za złotówkę, czyli mniej więcej tyle samo, co płaciliśmy w Polsce. Kantory są otwarte do 18, tylko na Starym Mieście do 22, ale tam z reguły są gorsze kursy. Trzeba uważać, żeby znaleźć kantor, w którym nie pobierają prowizji (polatok), bo my wymienialiśmy w Tesco i tam z wymiany 100 Euro skasowali nam 170 koron, a to przecież prawie jeden obiad (i ile piw!).